Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
19 Strzał który sprawił wiele bólu
Miało mnie na celowniku
58661
mafiozów,
ale tylko 15 oddało strzał...
Księga|15

Chcesz byś informowany o nowych notkach? => Wpisz się


Dodaj mnie
Prolog
1 Bezlitosny, wkurzony Wampir
2 Malutki zwiad Krystiana
3 Niegrzeczni chłopcy
4 Małe kłamstewko
5 Jednak dobrzy ludzie nie wyginęli
6 Wódka dla duszy, butelka dla ciała
7 Szeptem - tak najłatwiej powiedzieć
8 Zacznijmy żyć jeszcze raz
9 Pszczółka
10 Poranek w Nictorios
11 Zapowiedź wojny
12 Pan Szymon
13 Piwnica Daniela
14 Śmiech w ciemności
15 Zrób to sam - czyli jak zrobić granat dymny
16 Zabawa na samochodowym dachu
17 Volvo
18 Paramonov
19 Strzał który sprawił wiele bólu
20 Czekając na cud
21 To co dobre, szybko się kończy
22 Szukając pomocy
23 Debile z mojego bloku
24 Komplikacje
25 xat.com
26 Lotnisko "Ławica"
27 Kraksa
28 Co to jest pornos?
29 Człowiek pozwalający sobie na za dużo
30 Hard core'owe grafitty
31 No to plusk
32 Zabierając Akiko do domu
33 Zdjęcia
34 Stacja na obwodnicy
35 Droga krajowa E30
36 Bartulla
37 Ślad zaginął
38 Motorem do Świebodzina




Wróć
21:21:09 3/05/2009
Powrót

19 Strzał który sprawił wiele bólu

Zanim zaczniecie czytać mam do was maleńką prośbę. Taka super maleńką. Oddajcie swój głos w mojej sądzie ^^ ta niebieska po lewej stronie ekranu. A rozdział pisany expresowo, bo się Nika i Akiko zarzekały że nie ręczą za siebie. Ja nie ręczę za moją morderczą wyobraźnię. I jeszcze jedno... miłego czytania.

***
Stałem pośrodku podwórka. Pełnego złomu, samochodów, śmieci. Nie tylko śmieci w postaci starych butelek i nikomu nie potrzebnych opakowań. Stał tu też śmieć, wyrzutek społeczeństwa o imieniu Paramonov. Na sam dźwięk tego nazwiska stają mi dęba włosy na głowie, a teraz kiedy widzę przed sobą to skrzyżowanie pershinga z człowiekiem nawet oddychać normalnie nie mogę. Powoli… podnoszę wzrok z ziemi. Czarne oficerki, jak z filmu „Bleyd wieczny łowca”, ciemne spodnie i czarna koszulka z gotyckim napisem.
- Ej, szczeniaku! – burknął – Słyszałem, że zaje*ałeś mi samochód!
- Ja? – udałem zdziwienie – Czemu sądzisz, ze ja mógłbym ci zabrać samochód?
- Nie udawaj większego debila niż naprawdę jesteś i nie kłam, bo mnie nie oszukasz! – wściekł się. Jak on zabawnie wygląda kiedy się wścieka! >.< jak największy kretyn świata. Przecież to matka szympans, ojciec goryl ^^ zaraz wybuchnę śmiechem! Robią mu się takie zabawne zmarszczki na czole xD i jeszcze taka dziwna pulsująca żyłka na skroni! Ha! Ha! Ha! Żałuję ze nie mogę mu zrobić zdjęcia! Czego ja się tak bałem? Klauna? Pajaca? Starej legendy utworzonej przez plotki? Czy tego, że inni się go bali? „Mnie nie oszukasz” bla, bla, bla! Gdyby nie fakt, ze koleś może mnie zabić, to dawno tarzałbym się po piachu ze śmiechu. Na mojej twarzy pojawił się satyryczny uśmieszek.
- Kłamać? Czy ja mógłbym kłamać? – mówiłem ironicznie – Przecież ja nie umiem kłamać! Sam zobacz: mam dziesięć lat! Chodzę do zerówki! Mama mnie nie kocha, a tata tylko nocą. – na koniec tej jakże dla mnie zabawnej rozmowy zacząłem się śmiać.
- Pozwalasz sobie na zbyt wiele smarkaczu. – warknął
- Pozwalasz sobie na zbyt wiele Paramonov – zacząłem go przedrzeźniać
- Wrr…
- Wrr…
- K*rwa mać! Przestań natychmiast!
- Cholera jasna! Przestań natychmiast! – sprawiało mi to dużo frajdy, ale „legenda” zaczął się robić czerwony ze złości.
- Bo się doigrasz! – zrobił się czerwony jak takie dorodne jabłuszko
- Bo się doigram? – pokazałem mu język zapominając z kim mam do czynienia.
- No i masz… - wyciągnął z kieszeni jakiś pistolet i szybko wycelował do mnie.
- Jasna d*pa… - mruknąłem pod nosem, uświadamiając sobie, ze przede mną parę sekund życia. Boję się… Ja się boję? Jestem pieprzonym cykorem ^^ Skąd u mnie nagle tyle humoru. Obróciłem się, i wbiegłem do garażu Robercika, szybciej niż Paramonov zdążył nacisnąć spust.
***
Wbiegłem zatrzaskując za sobą drzwi. W mgnieniu oka się zziajałem. Plecy oblał mi zimny pot. Już wiem że na wieczór będę śmierdział =.= krzycząc podbiegłem do mojego plecaka
- Robercik, jeśli ci twoje bezwartościowe życie miłe, uciekaj! – zacząłem gorączkowo szukać w plecaku Visa
- Ja nie będę uciekał! – Robert spojrzał na mnie oburzony, a ja dalej szukałem visa, który spadł nadzwyczaj głęboko do torby. Znalezienie go graniczyło z cudem. – Jakem Szajba! Nigdy nie migam się od walki! – uniósł się honorem, a ja patrzyłem na niego z politowaniem, bo chłopak chyba nie wiedział w co się pakuje.
- A od pewnej śmierci się migasz?
Wybałuszył na mnie oczy
– W takim razie się migam. Nawet chyżo się migam. – jakby….. przestraszony? Wymsknął się szybko tylnymi drzwiami garażu. W tej samej chwili trzasnęły drzwi którymi wyszedł, a z buta Paramonov otworzył wrota garażu.
- Co gówniarzu? Nagle się pokapowałeś, że nie jestem byle kieszonkowcem? – strzelił do mnie. Kula trafiła w drewniany stół, koło którego stałem. Nagle koło mojej dłoni w plecaku poczułem zimno stali. JEST! Mam go!
- Ja też do byle złodziejaszków nie należę. Nie wyciągałem broni z plecaka. Chwyciłem pistolet pewnie i na wyczucie przez materiał torby wycelowałem w oprawce. Strzeliłem. Raz, drugi…trzeci… kule trafiły dwa razy w przestrzeń za Paramonovem, ale do trzech razy sztuka. Mój pocisk utkwił w jego lewej nodze. Facet zgiął się w pól i złapał za zakrwawione udo. Mimo strachu na twarzy, w myślach się uśmiechałem.
- Pożałujesz tego! – w jego głosie było wiele bólu. Żal mi siego zrobiło. Wstałem, wyjąłem visa z plecaka i zacząłem pewnie iść w jego stronę. Stanowczym równym krokiem. Powoli przyzwyczaiłem się do faktu, że będę musiał go „zdjąć”. Ale lepiej on niż ja! Przybrałem beznamiętną minę. Zimna pokerowa maska zdobiła moją twarz. Paramonov wyciągnął pistolet i chciał we mnie strzelić. W tej samej chwili zrzuciłem grzywkę na oczy tak, że zasłaniała mi je całkowicie. Widziałem co nie co pomiędzy włosami. Zauważyłem desperację. Tym razem w jego oczach. Strzeliłem mu w rękę w której trzymał swojego… Walthera? Przynajmniej na Walthera to wyglądało. Na tą krótką chwile przestałem myśleć. Podszedłem do niego i kopnąłem go w brzuch. Paramonov się przewrócił. Kopnąłem go jeszcze raz. Potem kolejny i następny… jeszcze raz. Hej! Co ze mną! Przecież mam jakieś ludzkie uczucia! Pomimo tego wszystkiego co zrobiłem. Pomimo tylu krzywd jakie z mojej winy się stały! Mam serce… i sumienie? Albo nie! Nie mam. Ehh… nie ważne^^! Paramonov wyczołgał się z garażu. Na koniec kopnąłem go w rękę, w której trzymał swój pistolet. Nie chciałem zbytnio ryzykować, że mógłbym oberwać kulkę. Podniosłem z ziemi broń Paramonova. W domu mi nie uwierzą komu dowaliłem. Chciałem teraz po prostu sobie pójść. Zostawić go tutaj. Z kulką w ramieniu i nodze, pobitego.. ale żywego. Odwróciłem się i powoli kierowałem się w stronę garażu. To jakby... koniec?
- Młody… - jęknął za moimi plecami.
- Czego? – nie odwróciłem się. Bałem się tego, że jeszcze ma przy sobie nóż, zaraz wstanie i minie nim zabije.
- Czemu tego nie zrobisz?.... – mówił cicho i niewyraźnie
- Czego?.. – zawahałem się na chwilę – Ja tego nie zrobię… nie jestem mordercą jak ty.
- A właśnie… Paramonov… moje imię na pewno wryje ci się w pamięć. – mówił coraz ciszej. Obróciłem się powoli, by sprawdzić o co dokładniej mu chodzi. W lewej, nie postrzelonej ręce trzymał rewolwer. Celował między moje piękne błękitne oczka… zachowuję się narcystycznie, ale lubię moje oczy
- Jest pusty… w bębenku już nic nie ma. – spojrzałem w magazynek i wyglądał na nienaładowany. Chciałem wierzyć ze już nic tam nie ma.
- Został już tylko jeden….
- Nie zabijesz mnie jednym pociskiem. – chciałem chyba sam siebie przekonać, że jakoś to będzie.
- Ciebie?.... – dopiero teraz stanąłem do niego twarzą i zobaczyłem ogrom mojego dzieła zniszczenia. Twarz poszarpana, czarna koszulka była teraz szara od ziemi i brudu podwórka. Z ust ciekła dość szeroka stróżka krwi. – Tobie nie wyrządzę dużej krzywdy jedną kulką. Wyjdziesz z tego i zapomnisz, że kiedykolwiek istniałem… zadam ci tyle bólu… - co chwila przerywał swój monolog, urywał w pół zdania – Ile tylko zdołam… - odwrócił się przez plecy i wycelował w przestrzeń. Strzelił.

Usłyszałem jęk. Taki przytłumiony, urwany, niewyraźny. A potem jakby coś upadło. Ale nie był to taki huk ja fortepian z wysokości szóstego piętra. Takie przytłumione „puk” i urwane „Aaa…” Po jakiś dziesięciu sekundach zobaczyłem w co trafił. „Nie jestem mordercą” Taaa… jasne! Strzeliłem z visa. Raz, drugi, trzeci… piąty. Byłem wściekły. Całą złość przelałem przez pistolet wprost w niego. Kiedy Paramonov już się nie ruszał. Spojrzałem po raz drugi na jego cel. Oczy naszły mi łzami. Chciało mi się płakać, ale wiedziałem, że nie mogę… musiałem teraz jej pomóc.
Niewidzialna
Skomentuj



NaoNi

20:35:25 10/05/2009
Jako, że masz mnie w ulubionych zapraszam na nowy rozdział.
brak www

Muziasta

20:44:23 8/05/2009
blog zostało oceniony przez Heidi. Zapraszam do obejrzenia oceny
brak www

Bies

19:04:43 8/05/2009
A... rozumiem ten ból --
Mam bardzo podobne doświadczenia, jeśli chodzi o ulubione postacie. Zazwyczaj tą moją ukochaną zabiją ==
brak www

Akiko

18:49:21 8/05/2009
newsik tylko szczerze komentuj i się nie chamuj ze swoimi opiniami:)
brak www

Eternity

23:01:42 7/05/2009
I strzelił do niej.
Myślałam, ze jednak tego nie zrobi.
brak www

Muziasta

16:05:35 7/05/2009
Viuu nie będzie miała czasu, by ocenić bloga. Czy mogłaby to zrobić moja nowa pracownica? Jej nick to Heidi. Jeśli tak, to przekażę jej :)
brak www

shilay

10:56:44 7/05/2009
Piszę w sprawie bloga http://malfoy-i-granger.blog4u.pl

Otóż jego autorka całe swoje opowiadanie skopiowała z http://hermiona-i-draco-jak-oni-sie-nienawidza-ale-czy-napewno.blog.onet.pl

Uważam, że przypisywanie sobie czyjejś pracy jest niedopuszczalne i wręcz bezczelne. Zareaguj!
brak www

Nika

21:16:56 6/05/2009
Zapraszam na nową :D
i pozdrawiam przy okazji :*
brak www

karo

22:51:22 5/05/2009
U mnie nowa. :)
brak www

karo

17:59:22 4/05/2009
strzelił w Kasię?
a to cham!
super odcinek.
u mnie new będzie już wkrótce. ;)
brak www

Nika

17:29:02 4/05/2009
Dziękuję że przyspieszyłaś ukazanie się notki :** . Postrzeliłaś Kasie.
Oj nie ładnie .
A może to nie Kasia?
hmm.. Myślę że to jednak ona. No chyba
że jakaś tajemnicza miłość Daniela ^^
heh. W każdym razie pisz notkę i ją uratuj.Kimkolwiek by nie była. :D
Pozdrawiam :**
brak www

olqa101

15:20:20 4/05/2009
a nie dodaje ci tak wielu komentow bo trzeba kliknac w 'skomentuj' a u mnie od razu piszesz;DD
brak www

olqa

15:19:32 4/05/2009
ugh zastrzelilas ja!!
a zreszta...
no ok to teraz ja ratuj;D
brak www

Akiko

08:54:55 4/05/2009
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!! Biedna Kasia. To niech się teraz daniel pospieszy, z uratowaniem jej życia, przecież jak wróci do domu to go tam zmasakrują za to co się jej stało.
brak www