Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
27 Kraksa
Miało mnie na celowniku
62075
mafiozów,
ale tylko 15 oddało strzał...
Księga|15

Chcesz byś informowany o nowych notkach? => Wpisz się


Dodaj mnie
Prolog
1 Bezlitosny, wkurzony Wampir
2 Malutki zwiad Krystiana
3 Niegrzeczni chłopcy
4 Małe kłamstewko
5 Jednak dobrzy ludzie nie wyginęli
6 Wódka dla duszy, butelka dla ciała
7 Szeptem - tak najłatwiej powiedzieć
8 Zacznijmy żyć jeszcze raz
9 Pszczółka
10 Poranek w Nictorios
11 Zapowiedź wojny
12 Pan Szymon
13 Piwnica Daniela
14 Śmiech w ciemności
15 Zrób to sam - czyli jak zrobić granat dymny
16 Zabawa na samochodowym dachu
17 Volvo
18 Paramonov
19 Strzał który sprawił wiele bólu
20 Czekając na cud
21 To co dobre, szybko się kończy
22 Szukając pomocy
23 Debile z mojego bloku
24 Komplikacje
25 xat.com
26 Lotnisko "Ławica"
27 Kraksa
28 Co to jest pornos?
29 Człowiek pozwalający sobie na za dużo
30 Hard core'owe grafitty
31 No to plusk
32 Zabierając Akiko do domu
33 Zdjęcia
34 Stacja na obwodnicy
35 Droga krajowa E30
36 Bartulla
37 Ślad zaginął
38 Motorem do Świebodzina




Wróć
17:02:53 25/06/2009
Powrót

27 Kraksa

Trzask gnącej się blachy przerwał spokój podwórka na Wronieckiej. Obróciłam się szybko, a moim oczom ukazał się widok powyginanej blachy i zgniecionych samochodów. Jakiś granatowy samochód wjechał szybko na nasz podwórko i zatrzymał się na jednym z stojących tu samochodów. Taki bardzo ładny zielony samochód został pozbawiony swej urody. Wszystko od bagażnika aż po tylne koła zostało zmiażdżone, natomiast wóz który w niego wjechał miał skasowaną maskę. Ktoś z granatowego samochodu zawołał „O cholera”. Na uderzenie włączył się alarm samochodowy w zielonym BMW. Jakiś chłopak szybko z niego wyskoczył i wybiegł zaraz z podwórka, jakby uciekał. Patrzyłam na ten wypadek, próbując zrozumieć co się tak naprawdę stało. Piłka wypadła mi z rąk i potoczyła się w stronę drzwi. Pobiegłam za nią, bojąc się, że mogła by mi się zgubić. To trochę mało prawdopodobne, z racji niewielkich rozmiarów podwórka, ale wolałam na zimne dmuchać. Schyliłam się i podniosłam piłkę. Dopiero wtedy zauważyłam, że leżała ona pod czyimiś nogami. Buty imitujące adidasy, szare wycierusy i koszulka z flagą Brazylii. Ów mężczyzna był czerwony ze złości, a rudy kolor jego włosów dodatkowo to podkreślał. Patrick miał w tej chwili na sobie wszystkie kolory sygnalizacji świetlnej. Wyglądało to raczej zabawnie.
- Do jasnej ku*wy nędzy co za ch*je mi roz*ierdolili auto!? – zaczął wrzeszczeć, a ja dość szybko odbiegłam od niego na dystans kilku metrów. Wyciągnął z kieszeni pistolet. Znowu serce stanęło mi w gardle, a do tego jeszcze bardzo przyśpieszyło. Przestraszyłam się tego przedmiotu. Patrick zaczął strzelać w auto. Zaczęłam krzyczeć. Bałam się. Kule podziurawiły drzwi samochodu. Usłyszałam jęk. Taki sam jak wtedy, gdy daniel strzelał do drzwi na podziemnym parkingu. Odsunęłam się pod ścianę, a piłka na którą wcześniej uważałam, stoczyła się w strona drzwi do kamienicy. Był wściekły, aż czerwony ze złości. Srebrno-czarny przedmiot został opuszczony wzdłuż ciała, jakby cięższy o całą złość rudego Patricka. Mężczyzna dyszał i patrzył z wściekłością na wrak swojego samochodu i szczątki granatowego. Podszedł do samochodów i coraz bardziej wściekły. Jakoś zza samochodu wyszedł potargany, jakby przestraszony Daniel. Zrobił wielkie oczy, jakby nie wiedział co zrobić, jakby nie miał pojęcia co się stało. Wydawało mi się, że to ta sama mina którą miał na twarzy, gdy się zapytałam po co przypina kartki do mapy Poznania. Byłam prawie pewna że myśli co powiedzieć. Po chwili stania, spojrzał na zmasakrowane samochody
- O kurcze, kto cię tak urządził szefie? – zapytał wyraźnie zdziwiony - Jak można w takie ciasne podwórko wjechać tak szybko? – zapytał z wyraźnym wyrzutem patrząc na stłuczkę - I jeszcze samochód rozwalić? I to jeszcze twój? – patrzył na wypadek kręcąc krytycznie głową - O, a słyszałeś... ktoś chyba strzelał?
- Ja… - Patrick trochę się uspokoił i lekko poruszył ręką, trzymającą pistolet. – Sorry, wkurzyłam się… wiem, nie powinienem – westchnął Patrick jakby spokojniejszy.
- E tam… widziałem jak kierowca ucieka. A ten wóz już i tak się tylko na złom nadaję.
- Dobra… skombinuj mi jakiś wózek zastępczy… - już się odwrócił i chciał wrócić do domu, kiedy zza samochodu wybiegła jakaś postać. Bardzo przypominała jednego z tych raperów z teledysków. Przypatrzyłam się raperowi uważniej i przez chwilę wydawało mi się, że jest bardzo wątłej postury jak na chłopaka. Spod jego czapki wystawały miejscami dłuższe włosy. Mimo, że facet biegł z gołymi pięściami na uzbrojonego Patricka, jego krzyk wydał mi się nadzwyczaj wysoki, niżeli niski ton Daniela. Na policzku rapera, była płytka rana z której leniwie sączyła się krew. Powinnam powiedzieć „raperki”, po w tym pędzie mignął przed moimi oczami lekki zarys biustu. Raper skoczył ku rudemu przeciwnikowi i w mgnieniu oka wytrącił mu z ręki broń. Zdezorientowany Patrick upadł wraz z napastnikiem na ziemię i zanim na dobre to zauważył był już skrępowany. Nie dowierzałam własnym oczom. Napastnik wyglądał jak opętany. Odwróciłam wzrok. Nie chciałam na to patrzeć. Jednak szybko mą uwagę zwrócił typowo dziewczęcy pisk. Raper został przyciśnięty do ziemi i leżąc na brzuchu z chwytem policyjnym na plecach. Patrick szybko sięgnął drugą wolną ręka po swój pistolet. Szybko sprawdził, czy jest aby na pewno odbezpieczony i przystawił lufę do głowy leżącego pod nim rapera.
- Kim jesteś narwany kolego? - zapytał Patrick trącając go lekko w głowę bronią
- Zostaw ją! – oprzytomniał Daniel i rzucił się raperowi na pomoc. Byłam nieco zagubiona… Patrick nazwał rapera „kolegą”, a daniel kazał mu zostawić „ją”. Moje własne obserwacje też nie określały jednoznacznie płci tegoż osobnika. Szamotali się, a kiedy Daniel siła ściągnął Patricka z rapera, ten uciekł zostawiając dwójkę na pastwie ich pięści. Daniel dostał poważnie ręką w które był trzymany pistolet. Bron zadziałała jak kastet. Przestraszona patrzyłam jak Danio obrywa kolejne ciosy. Gdzieś z wnętrza kamienicy zaczął rozchodzić się echem głuchy stukot szpilek. Dobrze znam ten dźwięk. Pośpieszny krok, farbowanej kobiety o ostrym charakterze. Ogarnął mnie jakiś niewyjaśniony spokój. Skuliłam się pod ścianą, nie patrząc na bijatykę
- Co tu się dzieje?! – z mojego transu wyrwał mnie krzyk Karoliny – Co wy do jasnej cholery wyprawiacie? – gdyby wzrok mógł zabijać tych dwoje było by martwych.
- Patric, czy ty uczuć nie masz? Mogłeś go zabić! – spod grzywki spojrzałam na dalsze zajścia. Karolina związała swe niebieskie włosy w wysoką kitkę. Ubrana w czarną krótką spódniczkę i żółtą bluzkę bez ramion wyglądała dość nago. Zaczęła tak dziwnie mrużyć oko. Jak by powiedział osiołek ze shrek’a: „coś jej oko lata”.
- Lejecie się jak gimnazjaliści! – wybuchła gniewem, nasza pani odpowiedzialna – Bez obrazy Daniel…
- Nie spoko… - Patrick puścił Daniela ze swojego uścisku, a ten nie spuszczając wzroku z Karoliny wstał.
- Samochody skasowaliście?! – otworzyła usta ze zdziwienia – Jak wy to zrobiliście? Ja wam zaraz znajdę zajęcie, to debilne pomysły wylecą wam z głowy! – warknęła
- Ale Karolka – Patrick podniósł się z ziemi, a jego żółta brazylijska koszulka nosiła ślady brudu. – To był… no… e…. wypadek był!
- No tak, bo ty naszego Dania to przypadkiem po mordzie lejesz. – zakpiła z jego wymówki
Daniel natomiast na swych szczudłach szybko podszedł do rapera/raperki… eh… nie umiem określić płci tego kogoś. W takim momencie chyba krzyczy się „żal”… mój przyszywany braciszek mówił, że mam nie bluźnić, ale chyba najodpowiedniejszym słowem jakiego powinnam użyć było by „no żesz kur*a mać!”. Nie, nie wypowiem tego na głos, ale naprawdę zidentyfikowanie tego… e… kogoś? Jest problemem. Jeszcze przy tej kłótni Patricka i Karoliny własnych myśli dobrze nie słyszałam. Daniel złapał za rękę tego kogoś i wzrokiem przywołał mnie do siebie. Dorośli byli sobą tak zajęci, że nawet nie zauważyli, że ktoś wokół nich się rusza. Kłótnia wygadała tak, że Karolina krzyczała na rudego, a ten tylko się bronił, swoim za jąkkanym, drżącym głosem. Wydawał się taki zabawny. Jeden z tych ”silnych” mężczyzn tak bardzo słabych w duchu. Podeszłam do brata, nagle przypominając sobie, że moja piłka została gdzieś na podwórku. Chciałam po nią wrócić.
- Kaśka, chodź tu… - zawołał mnie Daniel. Wróciłam do niego z nadzieją że piłka się nie zgubi. Chłopak szybko wziął mnie na barana i wybiegł, trzymając za rękę rapera. W tej chwili uznałam ze daniel jest najzwyklejszym w świecie tchórzem, bojącym się Karoliny… Ale z resztą w tym domu chyba wszyscy czują do niej respekt.

Niewidzialna
Skomentuj



Nika

11:18:38 26/06/2009
^^ jak ja się stęskniłam za Kasiunią to nikt sobie nie może wyobrazić. Rozdział świetny. Całe szczęście że niezawodna "kobieta z charakterem" wkroczyła do akcji ^^
brak www

naruto-diary

18:29:45 25/06/2009
U mnie NOWA:)
Zaraz biore się za czytanie twojego nowego rozdziału xD
http://naruto-diary.blog4u.pl
Podstrona: 1 / *2*